1/1

O filmie „Sami swoi” wiemy prawie wszystko. Znamy wszystkie ciekawostki i obsadę aktorską. Ale do dziś nie wiele wiemy o dziewczynce, która grała małą Anię

   Czy mała Ania to ja?

 

 

Ile razy oglądała Pani film Sami swoi?

 

  Film znam bardzo dobrze, ale wstyd się przyznać, ja nigdy jeszcze nie obejrzałam filmu w całości, od początku do końca. Gdy wyświetlają  Samych swoich w telewizji, mąż mnie woła – Marcia chodz, zaraz będziesz w filmie. Siadam przed telewizorem i patrzę – wówczas nachodzą mnie wątpliwości – to ja, czy nie ja. Szukam podobieństwa w twarzy tej małej Ani i nic nie znajduję. Serce przyśpiesza rytm, a w oczach pojawiają się łzy, bo ta mała dziewczynka w filmie ma kochających rodziców i dziadków, ja tego nie miałam. Wychodzę do kuchni i przy filiżance herbaty próbuję wspomnieć swoje dzieciństwo.

  Urodziłam się 27 maja 1966r ( tak wynika z aktu urodzenia zupełnego) i trafiłam do domu dziecka przy ul. Glinianej 22 we Wrocławiu. Moja biologiczna mama zrzekła się wszelkich praw do mnie, dlatego w wieku trzech lat zostałam zaadaptowana przez rodziców zastępczych, którzy mnie wychowali jak własne dziecko.

  Wracając do filmu, obiecuję że film obejrzę do końca. Najbardziej lubię oglądać filmy kryminalne, to moja pasja. Parę lat temu mąż kupił kasetę z filmem - więc może jeszcze dziś?

 

Jak dowiedziała się Pani że grała rolę w filmie Sami swoi?

  Moja biologiczna mama Maria odnalazła mnie po trzydziestu latach. Okazało się że mieszka na stałe w USA. Dostałam zaproszenie i bilet. Byłam ciekawa mamy i świata – więc pojechałam. To właśnie podczas tej wizyty moja rodzona mama opowiedziała mi że gdy przyszła odwiedzić mnie do domu dziecka to powiedziano jej że zostałam zabrana na plan filmowy. Mama jaka była , taka była, ale po co miała by zmyślać tę historię z filmem?

Reżyser filmu Sylwester Chęciński podczas spotkania związanego z premierą książki Dariusza Kozlenki „Sami swoi. Za kulisami komedii wszech czasów” we Wrocławiu wspomniał że nie wie kto wcielił się w rolę małej Ani, ale pamięta że była to dziewczynka z domu dziecka i że ufundowano jej książeczkę mieszkaniową.

 

  Nic nie wiem na temat książeczki mieszkaniowej, nigdy takiej nie dostałam i pierwszy raz o tym słyszę. Jeśli tak było, to pewnie leży gdzieś w zapomnianych dokumentach, a szkoda bo to byłby najlepszy dowód na to że grałam w filmie Sami swoi.

 

Mała Ania czekała osiem miesięcy na chrzciny i stryja, a pani?

  A ja, mając trzy latka zostałam ochrzczona po raz drugi Nowi rodzice dali mi swoje nazwisko i zachowali imię Marta z pierwszego chrztu.

W Dobrzykowicach, miejscowości gdzie był kręcony film, co roku odbywa się festyn „Sami swoi”.

 

  Tak słyszałam o tym festynie. Mimo że mieszkam dość blisko, bo 30 km – to nigdy tam nie byłam. Ja ciągle mam obawy, że to nie ja, ale z drugiej strony chciałam bym tam być i spotkać się z Jerzym Janeczkiem, który w filmie był moim tatą i nosił mnie na rękach. Ciekawa jestem czy dziś by mnie podniósł, choć na zdjęciach wygląda na silnego mężczyznę.

 

Jak potoczyły się losy małej Ani?

  Wcześnie wyszłam za mąż, urodziłam dwójkę dzieci. Córka mieszka na stałe za granicą. Mam troje wnuków i bardzo chorego męża.  Z wykształcenia jestem pielęgniarką. Obecnie nie pracuję, ale w najbliższym czasie chcę wrócić do mojego zawodu. Staram się żyć tak, aby ludzie nie cierpieli z mego powodu,  jestem typową domatorką.

Dziękuję za rozmowę Pani Marto i mam nadzieje że spotkamy się w tym roku na festynie „Sami swoi” w Dobrzykowicach.

 

  Bardzo chętnie bym przyjechała, tylko ja ciągle się boję czy ta mała Ania to ja czy nie ja?

 

Wiesław Makulski

www.filmsamiswoi.pl

1/1

Zobacz artykuł: 50 lat filmu Sami swoi