Nie znam osoby bardziej kompetentnej w temacie komedii „Sami swoi” – jak i kiedy zaczęła się Twoja przygoda i pasja?

 

  Można powiedzieć, iż od dawna. Od kiedy pamiętam, kiedy tylko w telewizji pojawiała się informacja o projekcji filmu „Sami swoi”, czy później „Nie ma mocnych” i „Kochaj albo rzuć”, zawsze zasiadałem przed telewizorem
i oglądałem. Kiedy nastała już doba Internetu, zacząłem poszukiwania materiałów o trylogii. Tak natrafiłem na stronę internetową poświęconą Kargulom i Pawlakom, prowadzoną przez Wieśka Makulskiego. Natychmiast napisałem do niego i wspólnie zaczęliśmy umieszczać wszystkie ciekawostki dotyczące trylogii. Tak też poznałem mieszkankę Dobrzykowic, niestety nieżyjącą już, Panią Teresę Bednarek, która zaprosiła mnie do Dobrzykowic, abym mógł zobaczyć, gdzie kręcono większość scen. 

 

Przy okazji badań i zbierania informacji odwiedzasz też różne miejsca, spotykasz się z aktorami, jakie spotkanie czy miejsce wywarło na Tobie największe wrażenie?

 

 

  Na pewno pierwsze spotkanie i rozmowa z reżyserem filmów Sylwestrem Chęcińskim. Poznanie aktorów Ilony Kuśmierskiej (Jadźka), Ireny Karel (narzeczona Steva), Jerzego Janeczka (Witia), Witolda Pyrkosza (Warszawiak), Ryszarda Kotysa (sprzedawca kota), Henryka Talara (ksiądz) czy współtwórców filmów Jerzego Rutowicza (kierownik produkcji), Tadeusza Kosarewicza (scenograf), Andrzeja Ramlaua (operator kamery) oraz,  oczywiście, pierwsza noc spędzona w „domu Kargula”.

 

 

 

 

Od lat, co roku, pod koniec sierpnia przyjeżdżasz do Dobrzykowic na festyn „Sami swoi”. U „Kargula” jesteś traktowany jak członek rodziny, czym jest dla Ciebie to miejsce i jak je widzisz za 10 lat?

 

W Dobrzykowicach po raz pierwszy pojawiłem się w 2006 roku i od tego momentu przyjeżdżam. Na festynach prezentuję przygotowane przez mnie quizy, na temat trylogii. Dzięki Pani Teresie poznałem właścicieli domów zarówno Pawlaka (Pan Janusz Dalecki) jak i Kargula (Państwo Józefa i Tadeusz Daleccy). To miejsce jest dla mnie kultowe, tutaj czuję się „jak ryba w wodzie”. Myślę, że i za 10 i za 20 lat, zawsze będzie tu przyjeżdżać mnóstwo ludzi, aby zobaczyć gdzie powstawała komedia wszech czasów. 

 

Na czym, Twoim zadaniem, polega fenomen komedii „Sami swoi” i czy masz swój ulubiony epizod?

 

  Na sukces tej komedii złożyło się kilka elementów, dobry scenariusz Pana Andrzeja Mularczyka, świetne dialogi, dobrani aktorzy. I to jest takie nasze, polskie. Ciągle „coś” odkrywam na nowo w tej komedii. Epizodów moich ulubionych jest dużo, gdybym miał wybierać ten jeden, była by to scena kłótni przy płocie kiedy to Kargul rozbija swoje garnki, a Pawlak obcina sierpem „nowiuśkie koszule”. 

 

Na rynku pojawiła się książka Pana Dariusza Koźlenki „Sami swoi za kulisami komedii wszech czasów” jak ją przyjąłeś?

 

  Na pewno w wielką ciekawością, bo było to pierwsze wydawnictwo tego typu. Byłem na wszystkich trzech spotkaniach poświęconych tej książce i w Warszawie i we Wrocławiu. Dzięki temu miałem też okazję osobiście poznać zarówno Pana Andrzeja Mularczyka, jak i autora książki Darka Koźlenko i porozmawiać z nimi. Wracając z Warszawy pociągiem przeczytałem prawie całą książkę. 

 

Jak Twoje hobby traktuje rodzina i znajomi?

 

  Z tym bywa różnie. Zwłaszcza, kiedy przychodzi okres wakacji i trzeba zaplanować wyjazd. Ja zawsze planuję najpierw spotkanie w Dobrzykowicach,
„bo muszę tam być”, a później dopiero inne wakacyjne wyjazdy. Znajomi
są mocno zaskoczeni moją wiedzą na temat trylogii, zwłaszcza kiedy oglądają moje materiały i ciekawostki, które mam. Udało mi się „zarazić” moją pasją kilku kolegów.

 

Powstała fundacja „Sami swoi” z którą zaczynasz współpracę, czego byś sobie i nam życzył?

 

  Z wielką ciekawością przyjąłem informację o powstaniu Fundacji. Chętnie przekaże wszystkie swoje ciekawostki i materiały o trylogii Fundacji, aby można było to wszystko pokazać ludziom odwiedzającym Dobrzykowice, a zwłaszcza domy Pawlaka i Kargula. Fundacji życzę wytrwałości w dążeniu do celu, dotarcia do jeszcze nieodkrytych materiałów i miejsc poświęconym tak wspaniałej trylogii Pana Sylwestra Chęcińskiego. 

Zbigniew Lew - kronikarz Samych swoich
Zbigniew Lew i Sylwester Chęciński
Zbigniew Lew
Zbigniew Lew Sami swoi
Zbigniew Lew
w domu Kargula
Zbigniew Lew i Andrzej Mularczyk
Zbigniew Lew Sami swoi