"Sami swoi" świętują jubileusz.

- Ano podejdź do płota. - A na co ? - Podejdź, bo i ja podchodzę. Ten dialog Kargula z Pawlakiem pamiętają wszyscy. W 2017roku minie 50 lat od  premiery Samych swoich Sylwestra Chęcińskiego.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  Pomysł na opowieść o repatriantach zza Buga Andrzej Mularczyk, pisarz i dziennikarz, zaczerpnął ze wspomnień rodzinnych. Jego stryj, Jan Mularczyk - pierwowzór Kazimierza Pawlaka, był sołtysem we wsi Boryczówka pod Trembowlą. Podczas wysiedlania Polaków na Ziemie Zachodnie stryj pojechał transportem z inną wsią. Wyboru nowego miejsca do zamieszkania dokonał, gdy pociąg zatrzymał się w okolicach Tymowej, między Lubinem i Ścinawą. Jan Mularczyk zobaczył tam krowę z ułamanym rogiem - własność nielubianego sąsiada.

 

  Na kanwie opowieści stryja Andrzej Mularczyk napisał scenariusz słuchowiska radiowego I było święto, które wyreżyserował Andrzej Łapicki. Rolę Pawlaka zagrał Wojciech Siemion, o Kargulu bohaterowie tylko wspominali.

 

  Mularczyk przerobił potem scenariusz z radiowego na filmowy. Temat jednak odrzuciło kilka zespołów filmowych. Wtedy o wsi robiło się filmy patetyczne i ideologiczne w stylu +Jasne Łany+ czy +Gromada+ - wspominał reżyser Sylwester Chęciński w wywiadzie dla portalu Naszemiasto.pl. Tekstem zainteresował się dopiero Czesław Petelski, szef zespołu Iluzjon.

 

  Scenariusz trafił w ręce Sylwestra Chęcińskiego, który znał już słuchowisko I było święto. Pochodzę ze wsi, z Suśćca (...). Miałem tę historię we krwi - tak mówił reżyser w wywiadzie dla Gazety Wyborczej. Według twórcy, temat przesiedleń na nowe ziemie miał komediowy potencjał. Zobaczyłem energię osadników, inicjatywę, pęd do walki o swoje. (...) Przenieśli zabużańską mentalność w nowe warunki. I tak rodziły się pełne absurdu sytuacje - wspominał Chęciński na łamach Gazety Wyborczej.

 

  W roli Pawlaka reżyser zamierzał obsadzić Jacka Woszczerowicza. I choć aktor bardzo chciał zagrać, to musiał jednak zrezygnować z powodów zdrowotnych. Trzeba było rozpocząć poszukiwania odpowiedniego aktora. Wacek Kowalski to był uśmiech losu. Gdy usłyszałem, jak on mówi! Pochodził z Janowa Podlaskiego, zaśpiew miał zapisany w kodzie genetycznym. Nie do podrobienia, krew filmu - podkreślał Chęciński w Gazecie Wyborczej. Rolę Kargula powierzono popularnemu wówczas Władysławowi Hańczy.

 

  Wyzwaniem okazało się znalezienie odpowiednich plenerów: dwóch domów stojących naprzeciw siebie oraz miasta z rynkiem. Dość długo jeździliśmy w poszukiwaniu zabudowań, które pasowałyby do scenariusza i oddawały jego dramaturgię. (...) Znaleźliśmy ich zaledwie kilka - opowiadał reżyser w wywiadzie dla Nowej Trybuny Opolskiej. Ostatecznie wybór padł na gospodarstwo państwa Daleckich w Dobrzykowicach. Do realizacji scen w miasteczku wybrano Lubomierz, w którym wcześniej kręcono nowelę Wdowa z Krzyża walecznych Kazimierza Kutza.

 

  Zdjęcia do Samych swoich trwały cztery miesiące. Na planie była nieprawdopodobna dyscyplina. Reżyser nie dopuszczał, żebyśmy się wygłupiali. Postaci w tym filmie są bardzo poważne i wszystko traktują niezwykle serio. Śmieszne natomiast są sytuacje i dialogi. Właśnie to zderzenie najlepiej buduje komizm filmu - podkreślał na łamach Dziennika Łódzkiego filmowy Witia, czyli Jerzy Janeczek.

 

  Problemem dla części aktorów - poza Wacławem Kowalskim - okazał się wschodni dialekt, którym mieli się posługiwać bohaterowie. To, co w ustach Kowalskiego brzmiało śmiesznie, w ustach Hańczy było żałosne - tłumaczył reżyser na portalu Naszemiasto.pl. Ostatecznie pod postać Kargula głos podłożył Bolesław Płotnicki, Jadźkę - graną przez Ilonę Kuśmierską - zdubbingowała Elżbieta Kępińska, a Leonię Pawlak, matkę Kazimierza i Jana - graną przez Natalię Szymańską - Irena Malkiewicz.

 

  Film miał swoją premierę 15 września 1967 roku. Początkowo nie zdobył dużej popularności. Odkryto go po pół roku. Rozpoczęły się dyskusje w telewizji, prasie. Pytano, dlaczego nie robię drugiej części. Wywierano na mnie presję. Nie bardzo chciałem, bo wiedziałem, że kolejna odsłona nie będzie już taka zabawna - wspominał Sylwester Chęciński na łamach Angory.

 

  Reżyser przed kręceniem kontynuacji bronił się prawie siedem lat. Zanim ostatecznie podjął się na realizacji drugiego filmu o przygodach Kargula i Pawlaka, od razu zażądał zgody na powstanie części trzeciej, rozgrywającej się w USA. Liczył, że wizja kosztów produkcji zagranicznej przerazi dyrekcję kinematografii. Zgodę jednak otrzymał i w efekcie nakręcono Nie ma mocnych i Kochaj albo rzuć.

 

  W 1995 roku w Lubomierzu (dolnośląskie) powstało Muzeum Kargula i Pawlaka. Można tam obejrzeć m.in. fragmenty filmów, plakaty, płot oddzielający posesje głównych bohaterów, fragment muru z napisem 3 x NIE czy ziemię z Krużewnik. Całości dopełnia ekspozycja sprzętów i urządzeń wykorzystywanych w czasach powojennych przez osadników.

 

  Muzeum odwiedzają ludzie w różnym wieku. Co prawda młodzież szkolna w przedziale wieku 11-15 lat już niespecjalnie rozumie treść filmu +Sami swoi+. Nie jest to może przekaz, który do nich trafia. Ale opiekunowie, którzy z młodzieżą przyjeżdżają, starają się im tę treść przybliżyć. Jestem więc przekonany, że młodsze pokolenia przyswoją sobie ten film, który tak mocno wrósł w naszą kulturę - powiedział Michał Pater, przewodnik po muzeum. W kwietniu 2002 roku widzowie telewizji Polsat obejrzeli cyfrowo pokolorowaną wersję Samych swoich.

 

 

menstream.pl