To w Dobrzykowicach powstawały kultowe komedie Sylwestra Chęcińskiego. Wieś żyje nimi do dziś, chociaż minęło już dobrych30 lat

 

Do płota podejść się już nie da

 

  Na podwórku Kargula stoi dziś srebrne auto. A u Pawlaka kwitną przepiękne kwiaty. I egzotyczne kaktusy.Mimo to bez problemu można rozpoznać najsłynniejsze domostwa, które zagrały w polskich komediach wszech czasów: "Samych swoich" i "Nie ma mocnych".
 Już nawet w drodze do nich łezka kręci się w oku - tą samą przecież trasą jechał Witia wierzchem. Nie na kocie, co prawda, ale i tak było śmiesznie.
  -A w tym pokoju Jadźka tańczyła z miotłą, kiedy podglądał ją Witia .Z kolei tu z góryZenek z Anią po prześcieradle się wymykali. Tam stała stodoła, która łączyła dwa gospodarstwa. Niestety, runęła ze starości - oprowadza nas po swym gospodarstwie Józefa Dalecka, która z mężem mieszka w Kargulówce.
 Po krótkim wprowadzeniu raczy nas kolejnymi szczegółami: iglak pamięta czasy "Nie ma mocnych" - filmowcy posadzili go w trakcie realizacji drugiej części trylogii. W kuchni ostał się też jeden talerz z planu.
 A po drugiej stronie płota, w Pawlaczówce, gdzie mieszka Janusz z mamą Marią, (też Daleccy, bo to rodzina) jest na- wet jeden z garnków, którymi rozwścieczony Kargul miotał bez opamiętania.
 I tylko płot nie ten sam. Fil- mowy, od ciągłego podpierania, po prostu się rozpadł. Ka- wałek zabrał Janusz Dalecki na pamiątkę dla następnych pokoleń.
 Fragment jest też w muzeum "Samych swoich" w Lubomierzu.
 Na hasło Lubomierz mieszkańcy Dobrzykowic reagują trochę nerwowo. Powód? Stary jak świat: pieniądze. - To u nas powstało 99 pro- cent scen. Ale to oni na tym zarabiają. I jeszcze wmawiają światu, że to Lubomierz "Samymi swoimi" stoi - mówią mieszkańcy wsi.
 Fakt - Lubomierz dba o to, by być postrzeganym jako miasto Karguli i Pawlaków. A w Dobrzykowicach jest tylko tablica pamiątkowa. I nic więcej.
 Do niedawna w Dobrzykowicach był przynajmniej filmowy festyn. Przyjeżdżali aktorzy, reżyserzy. Ostatnim razem bawiło się aż 4,5 tys. ludzi. Ale za mało mieszkańców Dobrzykowic włączało się w organizację.
 Dlatego od trzech lat imprezy nie ma. - Po ostatniej lekarz zabronił mi się stresować - mówi sołtys Halina Popiołek. Ale już ją korci, żeby festyn przywrócić. Po urlopie ma się tym zająć.

 

Gazeta Wrocławska
JUKO