Dolnośląskie miejscowości spierają się o prawo do legendy "Samych swoich". Niczym Kargul z Pawlakiem...

  Okazuje się, że spory między Kargulami i Pawlakami wcale nie skończyły się wraz z ostatnią częścią komediowej trylogii Sylwestra Chęcińskiego. Dziś pałeczkę tę przejęli mieszkańcy Lubomierza i Dobrzykowic, gdzie kręcono "Samych swoich". Miejscowości coraz ostrzej spierają się o prawo do legendy po kultowym filmie, a właściwie o... koty, które mają być potomkami tych, które występowały w filmie.


  Choć Muzeum Kargula i Pawlaka od wielu lat mieści się w miasteczku Lubomierz nad Dolnym Śląsku, to w tej miejscowości nakręcono zaledwie kilka scen. Większość filmu powstałą tymczasem kilkadziesiąt kilometrów dalej, w wiosce Dobrzykowice. To tam muszą pielgrzymować najwierniejsi fani "Samych swoich", by na własne oczy zobaczyć domy, w których reżyser Sylwester Chęciński zakwaterował bohaterów swojej komedii.

 

 


Kot najważniejszy
  W przeciwieństwie do kamieniczki w Lubomierzu, one nie są wcale muzeum. Mieszkają w nich wciąż te same rodziny, które kilkadziesiąt lat temu użyczyły filmowcom miejsca na kręcenia przygód Kargula i Pawlaka. Ci ludzi coraz bardziej są więc zmęczeni tym, że prawie każdego dnia przyjeżdżają do nich turyści. I co gorsza, wołają ich niczym Kargula.

  Choć w maleńkich Dobrzykowicach sława nieco męczy, nikt nie ma tam jednak zamiaru odpuszczać w sporze o prawo do schedy po "Samych swoich", który toczy się z Lubomierzem. We wsi zapewniają, że to u nich stoi prawdziwy płot dzielący w filmie skłócone rodziny i że to oni mają oryginalne rekwizyty z planu. No i najważniejsze. W Dobrzykowicach zapewniają, iż to ich koty są spadkobiercami tego, który grał u boku Wacława Kowalskiego i Władysława Hańczy.

Legenda, czyli pieniądze
  Lubomierz we wiosce jest traktowany więc jako siedlisko uzurpatorów. - To wszystko, co na nas w Dobrzykowicach gadają, to kociokwik i odwracanie kota ogonem – odpowiada jednak "Newsweekowi" Jadwiga Sieniuć, redaktor naczelna gazety „Sami Swoi”, a także współorganizatorka Ogólnopolskiego Festiwalu Filmów Komediowych w Lubomierzu. Na opinie mieszkańców małej wioski w miasteczku nie mogą być obojętni, bo Lubomierz mocno skomercjalizował legendę po "Samych swoich".

Oprócz muzeum, w którym większość rekwizytów nie pochodzi wcale z planu, funkcjonuje też biznes pamiątkarski. Lubomierzanie sprzedają nawet ziemię z Kresów, którą tak hołubił przecież Pawlak. Kupują ją szczególnie chętnie ludzie starsi, którym wmawia się w Lubomierzu, iż pochodzi ona ze Wschodu, gdy tymczasem Sieniuć przyznaje "Newsweekowi", że wykopuje ją ze swojego ogródka.

natemat.pl