XXII Ogólnopolski Festiwal Filmów  Komediowych - Lubomierz 2018

Ucichł gwar uliczny w małym miasteczku z najmniejszym kinem, ale za to ze znaczącym się festiwalem filmowym w Polsce. Opustoszały już uliczki z rozstawionymi kramami z jedzeniem, ludową twórczością i przybyłymi gośćmi z całej Polski. Lubomierz powrócił do swego sennego życia, monotonii dnia codziennego, ale za rok znów ożyje, aby powitać ponownie gości filmu.


Tegoroczny festiwal do końca stał pod znakiem zapytania, czy się odbędzie? W związku z rewitalizacją rynku miało go w tym roku nie być. Wielu uczestników festiwalu miało za złe,  że tegoroczny festiwal jest  namiastką tego co było w latach ubiegłych. Ale gdy tylko organizatorzy dowiedzieli się że prace budowlane rozpoczną się z opóżnieniem, natychmiast przystąpili do pracy i w ciągu jednego miesiąca stworzyli to co innym zabrało by pewnie rok. Chwała im za to poświęcenie.


Festiwalowe, filmowe miasteczko w Lubomierzu ruszyło już we czwartek. Przy kościele na leżakach można było oglądać dobre polskie komedie. 


Główne uroczystości rozpoczeły się 11 sierpnia akcentem sportowym:  III Maraton MTB Kargula i Pawlaka, na którym zameldowało się blisko 200 rowerzystów z całej Polski, a także z Czech i Niemiec. Wieczorem miłośnicy biegania wzięli udział w biegu pn.: „Dycha Kargula i Połówka Pawlaka”.
Jak co roku nie zabrakło atrakcji w Zaułku Filmowym, gdzie wśród licznie zgromadzonej publiczności, reżyser filmowy Jerzy Bronisław Domaradzki odsłonił tablicę ze swoim nazwiskiem. Uroczystości tej przyglądali się takie znakomitości kina jak: Sylwester Chęciński, Jerzy Janeczek, Ilona Kuśmierska, Beata Olga Kowalska i Tomasz Lulek. Nie zabrakło przedstawicieli władz, oraz polityki. Oprawę muzyczną zapewniła orkiestra dęta z Lubania.


W pobliskim kościele  pw. św. Maternusa i B.M. odbył się koncert muzyki filmowej, który zgromadził niesamowitą widownię, na którą czekała prawdziwa uczta. Przed ołtarzem rozlokowała się orkiestra symfoniczna filharmonii dolnośląskiej pod batutą Szymona Makowskiego a jako soliści wystąpili: Tomasz Janczak (tenor), Elżbieta Kaczmarzyk- Janczak (mezzosopran) oraz Krzysztof Cugowski, muzyk rockowy,  wokalista Budki Suflera.  Dla wielu wczorajszy koncert będzie jednym z tych, które pamięta się przez lata. 


Na scenie "Pod Kasztanami" mogliśmy podziwiać recital Beaty Olgi Kowalskiej, pt.: „Damy piosenki”, zespołu disco polo Avangarda, zespołu wokalno - tanecznego z Ukrainy, kabaretu PaKa, zespołu CHAPTER ONE, recitalu muzycznego Artura Sikory, oraz lokalne zespoły Forest Piano, Skauci, Kargulinki, Ad-Hoc. 


Wśród widowni można było zauważyć Jasia Fasolę, w którego rolę wcielił się Wojciech Duszak.
Prawdziwą gratką dla kinomanów były spotkania z aktorami w pobliskim Klubie Pasjonat, gdzie można było porozmawiać, oraz zdobyć autograf i zrobić selfie.


 Lubomierskie Muzeum Pawlaka i Kargula, które skupia eksponaty i pamiątki filmowe w dniach festiwalu przeżywało prawdziwe oblężenie. Prz okazji spotkań festiwalowych, pasjonaci filmu Sami swoi przekazali na ręce dyrektora muzeum urnę z "Ziemią z Krużewnik", którą przywiezli z Boryczówki na Ukrainie.


Co istotne, to przez cały czas trwania Festiwalu organizatorzy na każdym kroku podkreślali, iż tegoroczna impreza jest mocno okrojona, a to z powodu rozpoczęcia procesu rewitalizacji. Ten proces jest już na etapie rozstrzygnięć przetargów. Wkrótce na place budowy wejdą wykonawcy. I za rok Festiwalowi goście będą mogli podziwiać lubomierski rynek w zupełnie innej szacie.


A więc do spotkania za rok.

foto: Henryk Biały i Ryszard Wiese
fragmenty tekstu:lwowecki.info

 

1/2