Pomysł pokolorowania starych polskich komedii nie jest nowy. Od kilku lat temat ten jak meteor pojawiał się w rozmowach z Tadeuszem Chmielewskim, szefem Studia Filmowego "Oko", reżyserem, m.in. "Jak rozpętałem II Wojnę Światową", "Ewa chce spać", "Gdzie jest generał", "Nie lubię poniedziałku". To, co jeszcze kilka lat temu wydawało się fantastyczną mrzonką, dziś, dzięki możliwościom technicznym okazało się realne. Pojawienie się nowych nośników, takich jak DVD, skłania do doskonalenia technicznego starych filmów. Studio Filmowe "Oko" zaczęło więc szukać inwestora.

Inicjatywę ochoczo podchwyciła Telewizja Polsat. Obie firmy przez blisko rok przygotowywały się do tego nowatorskiego w polskich warunkach eksperymentu. Na pierwszy rzut wybrano "Jak rozpętałem II Wojnę Światową", trzyczęściowy film Tadeusza Chmielewskiego, od lat jedną z najchętniej emitowanych i pożyczanych komedii, oraz niezwykle popularnych "Samych swoich" Sylwestra Chęcińskiego, jedyną czarno-białą część trylogii o tzw. "Ziemiach Odzyskanych".

W proces koloryzacji komedii włączyli się aktywnie reżyserzy. Od początku przedsięwzięcie to nosiło bowiem cechy śmiałego eksperymentu artystycznego. To oni decydowali o tonacji filmu, oni zatwierdzają już gotowe dzieło i to właśnie do nich należy ostatnie słowo. O tonacji poszczególnych klatek decydował Jerzy Stawicki, autor zdjęć do "Jak rozpętałem II Wojnę Światową".

Technicznej realizacji przedsięwzięcia podjęła się firma "Dynacs Digital" z Hollywood, która opracowywała kolorową wersję m.in. filmu "Fanfan Tulipan". Obie strony przygotowywały się do tego kilka miesięcy. Jerzy Stawicki zgromadził pełną dokumentację mundurów z "Jak rozpętałem..."Z "Samymi swoimi" praca była łatwiejsza, jako wzór służyły bowiem dwie pozostałe kolorowe części trylogii - "Nie ma mocnych" i "Kochaj albo rzuć". Latem 2000 roku Jerzy Stawicki i kierownik produkcji Zbigniew Stanek pojechali do Hollywood, by wybranym, "strategicznym" klatkom nadać odpowiednią tonację i barwę. Strategicznym, tzn. takim, na którym jest nowa postać, plener, wnętrze, rekwizyt. Na podstawie tak zaprojektowanych kadrów kilkuset pracowników w filii firmy "Dynacs" w Indiach kolorowało całość filmu. Tak przygotowane dzieło powędrowało do Polski, gdzie twórcy filmu oceniali jakość prac i wnosili poprawki.

 

O koloryzacji powiedzieli :

To bardzo ciekawy pomysl. Mnie osobiscie ani nie oburza, ani nie zachwyca.(...) Rozumiem, ze powstanie kolorowych wersji tych filmów wynika z powstania nowych technik i nosników, z checi zdobycia nowych widzów. Ale te nowe wersje to juz nie bedzie to samo.. Troche boje sie, ze Sami swoi z kolorami stana sie plaskaa komedyjka
Zdzislaw Pietrasik, krytyk filmowy, Gazeta Stoleczna

To samowola wobec oryginalu. W przypadku obrazów artystycznych popelnia sie oszustwo i niszczy zamysl twórców(...). Pewne rozwiazania wymusza równiez telewizja. Gdy z Tomaszem Raczkiem prowadzilem w telewizji cykl Perly z lamusa , przychodzily do nas listy od widzów, którzy stawiali nam zarzut, ze puszczamy czarno-biale, a wiec marne filmy!
Zygmunt Kaluzynski, krytyk filmowy, Superexpress

Wiele lat temu Amerykanie nosili sie z zamiarem kupienia Kolumbów . Serial mial byc pokazywany w amerykanskiej telewizji. Do zakupu jednak nie doszlo, poniewaz byl czarno-bialy. Moze wiec zgodzilbym sie na pokolorowanie Kolumbów , ale tylko pod takim warunkiem, ze wczesniej pokazano by mi kilka sekwencji w kolorze na próbe..
Janusz Morgenstern, rezyser, Superexpress

To kolejna glupia moda i kolejny sposób na wyciaganie pieniedzy. Nie zgodzilbym sie, zeby moje filmy w ten sposób zmieniano po latach. Czarno-biale filmy powstawaly w okreslonym czasie i czesto robilismy je z pelna swiadomoscia takiej, a nie innej kolorystyki. (...) Powstana filmy przypominajace kolorami landryny.
Kazimierz Kutz, rezyser, Superexpress

Popieram pomysl, aby pokolorowac Samych swoich . Mam nadzieje, ze moje wnuki zobacza takze kolorowego kapitana Klossa i Szarika naturalnej masci.
Czytelnik Gazety Wyborczej dla STOPu